niedziela, 22 listopada 2009

to Kanada jest?

To znaczy miała być, bo teraz akurat jestem wWaszyngtonie i tu nie spodziewałem się żadnych pisch atrakcji, ale w tej Kanadzie którą widziałem do tej pory, to najpier szklane centrum, znaczy "downtown" - przepraszam, a potem dużo, baaaaaaaaaardzo dużo domków, bez płotów, a potem autostrada i ... już.
Chyba, że Kanadę pachnącą żywicą, ktoś zabrał i w to miejsce wstawił sformatowane osiedla. Ble. Bez sensu. Wolę Mazury.
Ale ponieważ nadzieja umiera ostatnia to poczekam do wtorku, może wtedy uda się zobaczyć coś inne go niż miast i jego przedmieścia kontynuujące sie na przestrzeni setek kilometrów...

Brak komentarzy: