Niby wszystko jest super!
Psy już się rozkręciły, fajnie pracują, jest szansa na to, że nowe ustawienie zaprzęgu da efekt o który mi chodziło. A tu zaczynają się schody. Za dwa dni wyjeżdżam i nie wiem ciągle jak potem odrabiać 10 dniową przerwę w treningach, tym bardziej, że tydzień po moim powrocie będą Mistrzostwa Polski. Trzeba chyba będzie zrezygnować z zawodów w Pruszczu... Szkoda bardzo, ale co zrobić, trzeba przecież jeszcze pracować, choć trochę... :). A do tego wszystkiego starość nadciąga... :) Ciągnące achillesy, czy bolące kolana, to drobiazgi i da się trenować, ale z korzonkami już nie wygram... Sprawdzone metody powodują, że mogę się jakoś poruszać, ale nie wiem czy jutro uda się rusyć na trening, a nie mogę wymagac od psów formy jak ich nie przygotuję. Stara dobra i sprawdzona zasada mówi, że jeżeli psy biegną wolno, to dlatego, że tak zostały przygotowane. Ech żizń... Czas spać, może jutro będzie lepszy dzień...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz